zamiast słowa na niedziele- nutki na weekend
jeden z piękniejszyc utworów, dowodzi ,że to to co naparwdę piekne, się nie starzeje
I jeszcze ta tęskna gitara, która z godnościa skarzy sie, przywołuje kogos ( na próżno) i płacze
http://www.youtube.com/watch?v=e9RS4biqyAc&feature=related
i na okrasę- piękna i nostalgiczna Gilda Grey
piątek, 3 sierpnia 2012
szczęśliwa godzina
http://www.youtube.com/watch?v=7_TMUJIWwyI
zdaję sobie sprawę,że dla większości populacji- wybija szczęśliwa godzina- zaczął sie weekend;-)
No cóż dla mnie ostatnio chleb powszedni- weekend na okrągło;-)
Zrobiłysmy sobie z C wolny weekend. Serducho mi rośnie, jak widze rezultaty- bo są!
Chociaż czasem mi przyjdzie jeszcze z nieutrwalonym materiałem,albo nieodrobionym cwiczeniem, to i tak jej nie odpuszczam- powatrza ze mna słówka, odrabia prace domową, a coraz częściej, kiedy jej zadaję jakieś pytanie, to udziela mi jak najbardziej prawidłowej odpowiedzi;-).A że przedtem robi taką totalnie niepewną i pustą minę, to efekt tym lepszy;-D.
Ostatnio odmieniając jakis czasownik-szybko i bezbłędnie, powiedziała: "to nie jest wykute, tylko juz mi tak normalnie w głowie siedzi".Ucieszyłam się- takie słowa - cukier do mojej herbatki;-).
Zdążyłam juz ja polubic- dobry z niej dzieciak, przede wszystkim widac w niej miłośc do zwierząt, i to nas łączy.
Generalnie lubię swoich uczniów, praktycznie bez wyjatków, choc nie zawsze podoba mi się ich zachowanie czy postępki-ale to nie znaczy,że skreślam człowieka, nawet jesli wydaje negatywną ocenę stanu wiedzy czy uczynków. Staram sie bardzo byc sprawiedliwa i rzetelnie oceniac ich umiejetności, choc przeciez nie wszystko da sie pomierzyc i wcisnąc w określone wymiary.Wiadmo, że z niektórymi ma się lepszy kontakt, ale to też kwestia osobowości- i mojej i ich;-)
Przede mna wyzwanie- po 2 latach przerwy dostałam znowu wychowawstwo i powoli zaczynam sobie planowac rózne działania. Troszeczkę sie boję stresu i odpowiedzialności,ale i tych okropnych papierów,ale też i cieszę, wiec chyba ok?
zdaję sobie sprawę,że dla większości populacji- wybija szczęśliwa godzina- zaczął sie weekend;-)
No cóż dla mnie ostatnio chleb powszedni- weekend na okrągło;-)
Zrobiłysmy sobie z C wolny weekend. Serducho mi rośnie, jak widze rezultaty- bo są!
Chociaż czasem mi przyjdzie jeszcze z nieutrwalonym materiałem,albo nieodrobionym cwiczeniem, to i tak jej nie odpuszczam- powatrza ze mna słówka, odrabia prace domową, a coraz częściej, kiedy jej zadaję jakieś pytanie, to udziela mi jak najbardziej prawidłowej odpowiedzi;-).A że przedtem robi taką totalnie niepewną i pustą minę, to efekt tym lepszy;-D.
Ostatnio odmieniając jakis czasownik-szybko i bezbłędnie, powiedziała: "to nie jest wykute, tylko juz mi tak normalnie w głowie siedzi".Ucieszyłam się- takie słowa - cukier do mojej herbatki;-).
Zdążyłam juz ja polubic- dobry z niej dzieciak, przede wszystkim widac w niej miłośc do zwierząt, i to nas łączy.
Generalnie lubię swoich uczniów, praktycznie bez wyjatków, choc nie zawsze podoba mi się ich zachowanie czy postępki-ale to nie znaczy,że skreślam człowieka, nawet jesli wydaje negatywną ocenę stanu wiedzy czy uczynków. Staram sie bardzo byc sprawiedliwa i rzetelnie oceniac ich umiejetności, choc przeciez nie wszystko da sie pomierzyc i wcisnąc w określone wymiary.Wiadmo, że z niektórymi ma się lepszy kontakt, ale to też kwestia osobowości- i mojej i ich;-)
Przede mna wyzwanie- po 2 latach przerwy dostałam znowu wychowawstwo i powoli zaczynam sobie planowac rózne działania. Troszeczkę sie boję stresu i odpowiedzialności,ale i tych okropnych papierów,ale też i cieszę, wiec chyba ok?
kwiatowo
Kwiatowo- bo po pierwsze motyw kwiatów, mozemy go nazwac równiez floral, garden czy po prostu "łączka" w odniesieniu do drobniejszych wzorów -jest bardzo popularny w mojej garderobie-mam duzo sukienek, tuniczek czy spódniczek w kwiatki, po drugie- dzis wracajac z mszy piatkowej- kupiłam bukiet slicznych goździków o niespotykanym pomarańczowym kolorze, które stoją sobie na stole i swoim blaskiem rozjaśniają ten pochmurny dzień,a po tyrzecie przełamałam "korzenne" barwy mojego ubioru i zastąpiłam je moimi dwoma ulubionymi kolorami: zielonym i niebieskim;-), i tak na mych stopach pojawiły sie sandały z kwiatkami. Teraz wyprowadze je na spacer;-)
Kwiaty wiążą sie tez z tematem perfum- i dziś spryskujac się za uszami Euphorią, pomyslałam o dwóch facetach, którzy mieszcza sie tym temacie. Pierwszy z nich to Adalbert, który jeszcze wieki całe przysłał mi w prezencie ze Stanów 3 flakoniki :Truth, Eternity, Obsession, ( był to jeden z jego wielu trafionych podarków), dzieki którym straciłam głowę dla zapachów Calvina Kleina. Kiedy wspomniam Adalberta jeszcze ze studiów, mam wrażenie, że bardzo odczuwałam wówczas jego przewage wiekową- wydawał mi sie taki dorosły facet, o zupełnie innych problemach i zainteresowaniach, niezwykle rodzinny i nastawiony lokalnie patriotycznie, a jednocześnie bardzo fajny kolega, kulturalny i z zarąbistym poczuciem humoru.W czasie naszych późniejszych kontaktów, zawsze potrafił mnie rozbawic i rozbroic, chocbym była smutna czy wkurzona. Mogłam z nich praktycznie godzinami gawędzic przez telefon , nie odczuwając znużenia czy znudzenia, łapalismy kontakt dosłownie w minute, niewazne jak długa była przerwa w naszych rozmowach...Brak mi Go- właąnie jako przyjaciela, z którym mogłam o wszystkim porozmawiac, może nie zawsze w 100% powaznie, ale i tak niezwykle szczerze. Zastanawiam się, czy u NIego wszystko ok- mam taką goracą nadzieję, że tak własnie jest...A butelka, która mielismy wspólnie degustowac przy pogawędce, stoi i pokrywa sie kurzem. Tęsknię za Tobą Wojteczku, gdziekolwiek bys nie był!!!
Drugi facet "od perfum"- to ...nazwijmy go Tezeusz;-), który mi tych perfum dostarcza. Zawsze jest to super zapach, chociaż wramach eksperymentów obdarza mnie co jakis czas czyms nowym. Jeżeli chodzi o perfumy ma naprawdę dobry gust;-). No i dobre serce, że daje je w prezencie własnie mnie, niżej podpisanej;-)
Kwiaty wiążą sie tez z tematem perfum- i dziś spryskujac się za uszami Euphorią, pomyslałam o dwóch facetach, którzy mieszcza sie tym temacie. Pierwszy z nich to Adalbert, który jeszcze wieki całe przysłał mi w prezencie ze Stanów 3 flakoniki :Truth, Eternity, Obsession, ( był to jeden z jego wielu trafionych podarków), dzieki którym straciłam głowę dla zapachów Calvina Kleina. Kiedy wspomniam Adalberta jeszcze ze studiów, mam wrażenie, że bardzo odczuwałam wówczas jego przewage wiekową- wydawał mi sie taki dorosły facet, o zupełnie innych problemach i zainteresowaniach, niezwykle rodzinny i nastawiony lokalnie patriotycznie, a jednocześnie bardzo fajny kolega, kulturalny i z zarąbistym poczuciem humoru.W czasie naszych późniejszych kontaktów, zawsze potrafił mnie rozbawic i rozbroic, chocbym była smutna czy wkurzona. Mogłam z nich praktycznie godzinami gawędzic przez telefon , nie odczuwając znużenia czy znudzenia, łapalismy kontakt dosłownie w minute, niewazne jak długa była przerwa w naszych rozmowach...Brak mi Go- właąnie jako przyjaciela, z którym mogłam o wszystkim porozmawiac, może nie zawsze w 100% powaznie, ale i tak niezwykle szczerze. Zastanawiam się, czy u NIego wszystko ok- mam taką goracą nadzieję, że tak własnie jest...A butelka, która mielismy wspólnie degustowac przy pogawędce, stoi i pokrywa sie kurzem. Tęsknię za Tobą Wojteczku, gdziekolwiek bys nie był!!!
Drugi facet "od perfum"- to ...nazwijmy go Tezeusz;-), który mi tych perfum dostarcza. Zawsze jest to super zapach, chociaż wramach eksperymentów obdarza mnie co jakis czas czyms nowym. Jeżeli chodzi o perfumy ma naprawdę dobry gust;-). No i dobre serce, że daje je w prezencie własnie mnie, niżej podpisanej;-)
czwartek, 2 sierpnia 2012
i znowu o miłości ;-)
Przeczytane,zalajkowane
podobno ze staroindyjskiej księgi:
"Potrzeba serca rodzi przyjaźń, potrzeba rozumu- szacunek, potrzeba ciała-pożądanie. I wszystkie te trzy potrzeby rodza miłośc."
Mądre?
Słuszne?
Coś w tym na pewno jest. I myslę,że trudno trafic na osobe, która będzie odpowiedzią na nasze trzy potrzeby.
Ja pewnie oddadałabym,jeszcze że nie możemy sie z ta druga osoba nudzic, co wcale nie znaczy, że non stop musi sie cos dziac-np milczec sobie, a żeby było dobrze. Żebysmy milczeli razem, a nie obok siebie.
podobno ze staroindyjskiej księgi:
"Potrzeba serca rodzi przyjaźń, potrzeba rozumu- szacunek, potrzeba ciała-pożądanie. I wszystkie te trzy potrzeby rodza miłośc."
Mądre?
Słuszne?
Coś w tym na pewno jest. I myslę,że trudno trafic na osobe, która będzie odpowiedzią na nasze trzy potrzeby.
Ja pewnie oddadałabym,jeszcze że nie możemy sie z ta druga osoba nudzic, co wcale nie znaczy, że non stop musi sie cos dziac-np milczec sobie, a żeby było dobrze. Żebysmy milczeli razem, a nie obok siebie.
widok na świat
Kiedy codziennie rano budze się, mój wzrok pada na okno. I na to, co sie za tym oknem znajduje. Najczęściej jest to po prostu niebo- zmieniajace sie zaleznie od pory roku, pogody i pory dnia oraz wysokie drzewa, o gałęziach gołych, zielonych lub złoto-brązowych.Niekiedy niebo ozdobione jest słońcem, teczą lub księżycem. Czasem na balustradzie balkonu przysiądzie ptaszek lub ptaszysko, odgrywajac specjalnie dla mych oczu swój spektakl jednego aktora. Swiat jest piekny. Zycie jest piękne. Tylko,że czasami...trudno to dostrzec, trudno w to uwierzyc.Myślę,że fakt, że moje oczy karmią sie własnie takim widokiem na samym poczatku dnia, pomaga mi ten dzień przetrwac. Jaki by nie był....
A wieczorem?No cóż widok z kuchennego okna z kolei to najwspanialszy spektakl barw i cieni na szerokopanoramicznym ekranie nieba.Często zatrzymuje sie w trakcie jakiejś prozaicznej czynności, by po prostu popatrzec. I kiedy tak zachwycam sie, tym, co widzę, moje serce przezywa modlitwe na chwałe stwórcy tego wszystkiego. Dziekuję Ci Boże!
http://www.youtube.com/watch?v=2XyzLp06Etc
A wieczorem?No cóż widok z kuchennego okna z kolei to najwspanialszy spektakl barw i cieni na szerokopanoramicznym ekranie nieba.Często zatrzymuje sie w trakcie jakiejś prozaicznej czynności, by po prostu popatrzec. I kiedy tak zachwycam sie, tym, co widzę, moje serce przezywa modlitwe na chwałe stwórcy tego wszystkiego. Dziekuję Ci Boże!
http://www.youtube.com/watch?v=2XyzLp06Etc
środa, 1 sierpnia 2012
muffinkowo;-)
Jednym z moich ulubionych wypieków są muffinki:nie tylko ze względu ,że maja 1000 i 1 smaków,ale przede wszystkim dlatego, że są stosunkowo proste do przygotowania , no i bardzo podzielne;-).
Zazwyczaj na zakończenie roku szkolnego piekę je dla klasy, z której jestem najbardziej zadowolona. W tym roku była to zdecydowanie 3-GieEe,a właściwie jej połowa, czyli mówiąc politycznie porawnie-grupa bardziej zaawansowana. Nie znaczy to bynajmniej,że było zawsze słodko i bezproblemowo,oj nie. Ale miałam z nimi wysoki komfort pracy, ponieważ z reguły realizowałam założone na zajęcia zadania, tu i ówdzie udało sie materiał rozszerzyc, a i wyniki były satysfakcjonujace, ponieważ cała dwunastka składała sie ze stwozreń boskich inteligentnych,choc nie zawsze obdarzonych zdecydowanymi zdolnościami lingwistycznymi czy chęcią do pracy.Tak czy inaczej to oni zasłużyli w tym roku na słodkości. Ale ich nie dostali...Nie dlatego,żebym była wredna,ale po prostu nasza ostatnia lekcja, na która zaplanowałam różne i zabawy jezykowe, konkursy i muffinki nadziane niemieckimi przysłowiami, nie odbyła się.Przed samymi zajęciami ich wychowawczyni oznajmiła mi,że mamiśc za nia na zastepstwo do klasy VI (na matematyke- o Herr J!!!!), bo ona potzrebuje mojej godziny na załatwianie jakiś formalności. I tak oto słodycze przeznaczone na nagrody rozdałam dzieciakom z podstawówki, a muffinki spozywałam przez tydzień do porannej kawy, z goryczą wydłubując z nich prezysłowia o budującej i optymistycznej treści;-).Pozostał mi jakiś niedosyt...
Długo będę ich pamiętac, bo bardzo ich polubiłam. I przynajmniej niektórzy z nich mnie- tak więc w mej pamięci pozostaną niebieskie oczy Koraliny i piwne Memka-te dwie pary najżyczliwszych chyba. Ach, jeszcze i jasnobłękitne bystre oczy Emilci i bursztynowe Gagatki. Mam nadzieję, wszyscy bez wyjatku że dobrze sobie poradzą w ogólniakach, a ja będe mogła z przyjemnością słuchac pozytywnych uwag od moich koleżanek o tegorocznych (juz myśle w kategoriach roku szkolnego 2012/ 2013 ) pierwszoklasistach.
Zazwyczaj na zakończenie roku szkolnego piekę je dla klasy, z której jestem najbardziej zadowolona. W tym roku była to zdecydowanie 3-GieEe,a właściwie jej połowa, czyli mówiąc politycznie porawnie-grupa bardziej zaawansowana. Nie znaczy to bynajmniej,że było zawsze słodko i bezproblemowo,oj nie. Ale miałam z nimi wysoki komfort pracy, ponieważ z reguły realizowałam założone na zajęcia zadania, tu i ówdzie udało sie materiał rozszerzyc, a i wyniki były satysfakcjonujace, ponieważ cała dwunastka składała sie ze stwozreń boskich inteligentnych,choc nie zawsze obdarzonych zdecydowanymi zdolnościami lingwistycznymi czy chęcią do pracy.Tak czy inaczej to oni zasłużyli w tym roku na słodkości. Ale ich nie dostali...Nie dlatego,żebym była wredna,ale po prostu nasza ostatnia lekcja, na która zaplanowałam różne i zabawy jezykowe, konkursy i muffinki nadziane niemieckimi przysłowiami, nie odbyła się.Przed samymi zajęciami ich wychowawczyni oznajmiła mi,że mamiśc za nia na zastepstwo do klasy VI (na matematyke- o Herr J!!!!), bo ona potzrebuje mojej godziny na załatwianie jakiś formalności. I tak oto słodycze przeznaczone na nagrody rozdałam dzieciakom z podstawówki, a muffinki spozywałam przez tydzień do porannej kawy, z goryczą wydłubując z nich prezysłowia o budującej i optymistycznej treści;-).Pozostał mi jakiś niedosyt...
Długo będę ich pamiętac, bo bardzo ich polubiłam. I przynajmniej niektórzy z nich mnie- tak więc w mej pamięci pozostaną niebieskie oczy Koraliny i piwne Memka-te dwie pary najżyczliwszych chyba. Ach, jeszcze i jasnobłękitne bystre oczy Emilci i bursztynowe Gagatki. Mam nadzieję, wszyscy bez wyjatku że dobrze sobie poradzą w ogólniakach, a ja będe mogła z przyjemnością słuchac pozytywnych uwag od moich koleżanek o tegorocznych (juz myśle w kategoriach roku szkolnego 2012/ 2013 ) pierwszoklasistach.
rocznica Powstania Warszawskiego
http://www.youtube.com/watch?v=Cd0ZuPpRvXk
Zaczynam dzień od tego kawałka. Jak żaden z znanych mi utworów- poczynajac od "Kolumbów" Bartnego, przez "Młodego Warszawiaka pamietnik z Powstania Warszawskiego",a na "Kanale" Wajdy kończąc-porusza we mnie najgłebsze i może na codzień czasem ukrywane instynkty: patriotyzm, dumę z naszej historii i podziw dla bohaterów. Mocne rytmy, proste słowa-ale jest tu prawda o nieugietym mieście i jednym z najbardziej bohaterskich zrywów w historii. Jestem pełna podziwu dla tych ludzi,że zacytuje piosenke:kobiet, mężczyzn,dzieci, którzy z pełna świadomością poświęcili swoje życie dla "świetej miłości kochanej Ojczyzny"(wybaczcie mi moja cytatomanię", bo tak trzeba.
Czy potrafilibysmy w dzisiejszych czasach powtórzyc ich wyczyn?
Ze smutkiem i wstydem- wątpię.
A przeciez byli to zwykli, normalni ludzie, dokładnie tacy jak my, którzy będąc bohaterami-i chyba nie zdajac sobie z tego sparwy- starali sie normalnie funkcjonowa: kochali się, brali śluby, wydawali na świat dzieci, ale i padali ofiara bomb, kul i granatów. Tracili wszystko. Niekiedy i tożsamośc w masowych grobach.
CHWAŁA BOHATEROM!
Dziękuję prezydentowi Kaczyńskiemu za Muzeum Powstania Warszawskiego- wizyta w nim całkowicie zmieniła moją świadomośc na temat powstania i pozwoliła mi cofnąc się wczasie.Bogu dzieki tylko na chwilę...
http://www.youtube.com/watch?v=Mnxvdz65y8s&feature=related
Jako nastolatka czytałam ksiązkę chyba pt "Dzieci powstania Warszawskiego". Nie pamiętam autora ani szcegółów,ale jej sens tak.Może to któres z tych dzici było bohaterem tej ksiązki:
Zaczynam dzień od tego kawałka. Jak żaden z znanych mi utworów- poczynajac od "Kolumbów" Bartnego, przez "Młodego Warszawiaka pamietnik z Powstania Warszawskiego",a na "Kanale" Wajdy kończąc-porusza we mnie najgłebsze i może na codzień czasem ukrywane instynkty: patriotyzm, dumę z naszej historii i podziw dla bohaterów. Mocne rytmy, proste słowa-ale jest tu prawda o nieugietym mieście i jednym z najbardziej bohaterskich zrywów w historii. Jestem pełna podziwu dla tych ludzi,że zacytuje piosenke:kobiet, mężczyzn,dzieci, którzy z pełna świadomością poświęcili swoje życie dla "świetej miłości kochanej Ojczyzny"(wybaczcie mi moja cytatomanię", bo tak trzeba.
Czy potrafilibysmy w dzisiejszych czasach powtórzyc ich wyczyn?
Ze smutkiem i wstydem- wątpię.
A przeciez byli to zwykli, normalni ludzie, dokładnie tacy jak my, którzy będąc bohaterami-i chyba nie zdajac sobie z tego sparwy- starali sie normalnie funkcjonowa: kochali się, brali śluby, wydawali na świat dzieci, ale i padali ofiara bomb, kul i granatów. Tracili wszystko. Niekiedy i tożsamośc w masowych grobach.
CHWAŁA BOHATEROM!
Dziękuję prezydentowi Kaczyńskiemu za Muzeum Powstania Warszawskiego- wizyta w nim całkowicie zmieniła moją świadomośc na temat powstania i pozwoliła mi cofnąc się wczasie.Bogu dzieki tylko na chwilę...
http://www.youtube.com/watch?v=Mnxvdz65y8s&feature=related
Jako nastolatka czytałam ksiązkę chyba pt "Dzieci powstania Warszawskiego". Nie pamiętam autora ani szcegółów,ale jej sens tak.Może to któres z tych dzici było bohaterem tej ksiązki:
Subskrybuj:
Posty (Atom)







