poniedziałek, 29 czerwca 2015

Julie London -początki kariery




Julie London , a właściwie Gayle Peck urodziła się 26. 09. 1926 (w tym samym roku co MM :-) w Santa Rosa, a zmarła 18. 10. 2000 w Encino, pięć lat po wylewie, po którym nie doszła już do dawnej formy. Byłą prawdziwą kalifornijską pięknością, o wielkich błękitnych oczach, burzy ciemno blond włosów, olśniewajacym usmiechu i wspaniałej figurze. Przez wielu Amerykanów, była poszczegana jako symbol sexu, zaraz obok MM; ona sama jednak nie uważała się za sex bombę.




Urodziła się jako jedyne dziecko pary aktorów wodewilowych: Josephine (Jo) i Jacka Peck'ów. W prowadzoym przez nich w San Bernardino  radiu stawiała pierwsze kroki przed mikrofonem.
Rodzice Julie London:
Kiedy miała 15 lat, w1941r. jej  rodzina przeprowadziłą się do Los Angeles.


 Tutaj Julie ukończyła High School i zaczęła śpiewać z orkiestrą Matty'ego Malnecha. 
Fotografia Julie z tego okresu:



Tutaj ukończyła też Hollywood Professional School,w 1945 r., a w oczekiwaniu na propozycje ról ze  studiów filmowych zatrudniła się jako windziarka w jednym z domów towarowych, zarabiając 19 $ na tydzień. Pracowała także z sukcesem  jako modelka.
























Poniżej Julie w reklamie gry w szachy ;-)





Zgłosiła się też do profesjonalnej agencji prowadzonej przez żonę znanego aktora Sue Carol.
Jej fiszka z kartoteki:
Nie owijała w bawełnę;-), jej cel to zostać gwiazdą ;-)
To marzenie miało sie wkrótce spełnić. Julie zaczynąjąc od małej rólki w wieku 18 lat wystapiła w ponad 20 filmach. Do najbardziej znaczących można zaliczyć : "Return of the Frontiersman" (1951),"Fat man " ( 1951) z Rickem Hudsonem,  "Fighting Chance" (1955) z Rodem Cameronrm, "Crime against Joe" (1956), "Girl can't help " (1956) z Jayne Mansfield,"The great man " (1957), "Drango " (1957) i "Man of the West" (1958 ) z Garym Cooperem, 
Dostawała pozytywne recenzje i kolejne role, choć jej głównym zadaniem było przede wszystkim pięknie wyglądać,co wykonała z nawiązką, o czym świadczą fotosy i plakaty filmowe.














































W 1947 r. Julie poślubiła aktora Jacka Webba.






 Z mężem miała dwie córeczki: Stacy i Lisę. Po przyjściu młodszej dziewczynki na świat Julie stała się modelową mamuską -zarzuciła swoją karierę, poświęcając się prowadzeniu domu, wychowaniu córek i wspieraniu walczącego z alkoholizmem męża.





 W 1953 r para rozwiodła się , kiedy Jack stanął na nogi,a jego kariera nabierała coraz większego rozmachu, a on sam spędzał coraz więcej czasu poza domem. Julie wyszła z tego małżeństwa  wprawdzie bogatsza o sute alimenty, odszkodowanie, polisę na życie ex-męża, meble, biżuterię i nowego cadillac'a , ale z podkopanym poczuciem własnej wartości.
Wychodząc z gmachu sądu po otrzymanym rozwodzie, natknęła się na swojego już ex przy wyjściu.
Otworzył przed nia drzwi i powiedział z uznaniem :"wyglądasz jak milion dolarów Julie", na co ona uniosła palce w geście V i przemaszerowała obok niego.
https://www.youtube.com/watch?v=uiycWwEX6Kc


niedziela, 28 czerwca 2015

fascynująca Julie London ciąg dalszy

Jak stwierdziła moja boska Divina, że jak sie do czegoś przyczepię, to kilofem mnie nie oderwiesz ;-) ...więc kontynuuję temat Julie London. Będzie jeszcze trochę biografii, trochę ciekawostek, parę Julie-cytatów i mnóstwo "ładnych obrazków", które tak lubię. Ale najpierw chcę przypomnieć sobie jak śpiewała- i piosenka specjalnie na to niedzielne przedpołudnie:
https://www.youtube.com/watch?v=iFN_Iu_PD-g
No moja kawa akurat nie jest czarna ;-), ale słuchając głosu Julie łyknęłabym i taką!
A że sezon wakacyjny, to może mała wycieczka...Już sam wstęp do jej wersji tej piosenki daje mi energetycznego kopa...
https://www.youtube.com/watch?v=MeLVCeErypY
I jeszcze jedna piosenka, którą znam zazwyczaj z bardzo melancholijnych, nostalgicznych wykonań. W aranżu stworzonym dla Julie brzmi bardziej optymistycznie , z nadzieją na happy end;-). Ktos wprawdzie krytykował partie fletów, twierdząc,że są " too cutie",ale ja jestem nimi zauroczona.
https://www.youtube.com/watch?v=oPnh2sa4Fek

Dzisiaj jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na okładki jej płyt- toż to pin-up-girl fashion w najczystszym, luksusowym wydaniu!.
No , jak ona  wyglądała !?! - bo przecież opakowanie na ten leniwy, zmysłowy i fascynujący głos miała pierwszorzędne, nic więc dziwnego, że jej okładki płytprzyciągały oko;-)
Czy w wersji hollywoodzkiej  glamour- a więć w wieczorowej sukni, opinającej jej ciało jak futerał lub opływającej je łagodnymi falami,często w futrze,  z kunsztowną fryzurą, biżuterią,czy na sportowo w rybaczkach i koszulce polo, czy też w wersji pozornie  minimalistycznej : strój kapielowy czy negliż- jest zawsze piękna, pociagająca i emanujaca sex apeal' em.






























sobota, 27 czerwca 2015

śpiewajaca pin up girl :Julie London

Świętując pierwszy dzień wakacji zamiast zająć się porządkami pogrążam się w słodkim nieróbstwie i głosie Julie London. To, ze odkryłam jej twórczość całkiem niedawno, to dowód na to, że na nowe doświadczenia nigdy nie jest za późno ;-). Trafiłam na jedno nagranie Julie, posłuchałam i zakochałam się ;-). Ach ten zmysłowy, matowy głos, ten intymny sposób śpiewania, precyzyjne frazowanie, no i  te przepiękne standardy i zaskakujace aranżacje dają mi tyle spokojnej przyjemności!
Ale Julie to nie tylko piękny głos.Cała reszta też...Oto moja świeżo odkryta gwiazda- piosenkarka, 
aktorka i rasowa pin up girl;-)

https://www.youtube.com/watch?v=ZpkA2Sy2OEk