niedziela, 28 czerwca 2015

fascynująca Julie London ciąg dalszy

Jak stwierdziła moja boska Divina, że jak sie do czegoś przyczepię, to kilofem mnie nie oderwiesz ;-) ...więc kontynuuję temat Julie London. Będzie jeszcze trochę biografii, trochę ciekawostek, parę Julie-cytatów i mnóstwo "ładnych obrazków", które tak lubię. Ale najpierw chcę przypomnieć sobie jak śpiewała- i piosenka specjalnie na to niedzielne przedpołudnie:
https://www.youtube.com/watch?v=iFN_Iu_PD-g
No moja kawa akurat nie jest czarna ;-), ale słuchając głosu Julie łyknęłabym i taką!
A że sezon wakacyjny, to może mała wycieczka...Już sam wstęp do jej wersji tej piosenki daje mi energetycznego kopa...
https://www.youtube.com/watch?v=MeLVCeErypY
I jeszcze jedna piosenka, którą znam zazwyczaj z bardzo melancholijnych, nostalgicznych wykonań. W aranżu stworzonym dla Julie brzmi bardziej optymistycznie , z nadzieją na happy end;-). Ktos wprawdzie krytykował partie fletów, twierdząc,że są " too cutie",ale ja jestem nimi zauroczona.
https://www.youtube.com/watch?v=oPnh2sa4Fek

Dzisiaj jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na okładki jej płyt- toż to pin-up-girl fashion w najczystszym, luksusowym wydaniu!.
No , jak ona  wyglądała !?! - bo przecież opakowanie na ten leniwy, zmysłowy i fascynujący głos miała pierwszorzędne, nic więc dziwnego, że jej okładki płytprzyciągały oko;-)
Czy w wersji hollywoodzkiej  glamour- a więć w wieczorowej sukni, opinającej jej ciało jak futerał lub opływającej je łagodnymi falami,często w futrze,  z kunsztowną fryzurą, biżuterią,czy na sportowo w rybaczkach i koszulce polo, czy też w wersji pozornie  minimalistycznej : strój kapielowy czy negliż- jest zawsze piękna, pociagająca i emanujaca sex apeal' em.






























sobota, 27 czerwca 2015

śpiewajaca pin up girl :Julie London

Świętując pierwszy dzień wakacji zamiast zająć się porządkami pogrążam się w słodkim nieróbstwie i głosie Julie London. To, ze odkryłam jej twórczość całkiem niedawno, to dowód na to, że na nowe doświadczenia nigdy nie jest za późno ;-). Trafiłam na jedno nagranie Julie, posłuchałam i zakochałam się ;-). Ach ten zmysłowy, matowy głos, ten intymny sposób śpiewania, precyzyjne frazowanie, no i  te przepiękne standardy i zaskakujace aranżacje dają mi tyle spokojnej przyjemności!
Ale Julie to nie tylko piękny głos.Cała reszta też...Oto moja świeżo odkryta gwiazda- piosenkarka, 
aktorka i rasowa pin up girl;-)

https://www.youtube.com/watch?v=ZpkA2Sy2OEk


















piątek, 11 października 2013

zestaw rozweselajacy

Czyli coś na jesienne wieczory, kiedy na przykład telewizja przynudza i nie za bardzo chce się nam szukać innych rozrywek...
Albo kiedy smutamy sobie trochę...
Zacznijmy od słowa i nutek;-)
(tu powinnam złożyć hołd Uli, która nota bene dziś urodziny świętuje, bo dzięki niej zawarłam te wprawdzie jednostronną,ale bardzo przyjemną znajomość z Cezarym, którą się dalej dzielić chcę)
Ile wersji- tyle uśmiechów:D
Jak dla mnie genialne.

To teraz obraz będzie,a właściwie obrazy , prezentujący różne niedole z życia mężczyzny:

1."mamusiu , już posprzątałem swój pokój"
Zachwycona mamusia, nie wie, co czai się pod łóżkiem i chwali małego kłamczuszka


2. Ci bohaterscy mężczyźni!
Chwała Panu za pocztę,telegraf i telefon!
A swoją drogą, jak bardzo pojemna się okazała;-)

(Tu zrobię osobistą, choć mało apetyczną refleksję. Lata temu przed sylwestrem jechałam bardzo bardzo bardzo zatłoczonym pociągiem. Ludzie stali na korytarzu poupychani warstwowo jak sardynki;o korzystaniu z urządzeń sanitarnych mowy nie było, bo po pierwsze okupowane były, a po drugie przejść się nie dało. I trzeba było trafu, że na pewnego pana,stojącego pośrodku wagonu, zwymiotował osobnik, będący "pod wpływem".Dziewczyna, która stała obok na widok i zapach treści żołądkowej na swetrze sąsiada też rzuciła pawiem, tyle ,że tym razem na plecy podwójnie już styranego nieszczęśnika.I wtedy wydarzył się cud: obrzygany facet dotarł w rekordowym tempie do toalety,bo tłum pasażerów dosłownie się przed nim rozstępował, rozpłaszczając się na ścianach, przywierając do sufitów, wywieszając się za okno bądź też  minimalizując się znacznie.Polak potrafi!)


A skoro o Polakach mowa, to oddaję ponownie głos Cezikowi i jego wizji  męskich prominentnych  indywidualności:




Mnie śmieszy. Mam nadzieję,że jeszcze kogoś też!

A teraz wracamy do obrazu ze słowem- nie może przecież zabraknąć wizerunków moich ukochanych pin up girls, tym razem wzbogaconych o różne złote i srebrne myśli;-) 
















Napisy niestety tylko po angielsku,ale myślę,że kto się zaciekawił, ten odcyfrował.
NO i kończąc na dzisiaj, demaskatorski song o tym jak łatwo aprobujemy  byle co- byle w obcym języku;-)


środa, 9 października 2013

urodzinowo




No cóż prawda jest taka,że rozpoczęłam dzień bez świadomości, iż jestem dzisiejszą jubilatką.
 Patrząc na wymęczone stworzenie o podpuchniętych oczach i potarganych włosach w lustrze, życzyłam temu czemuś,żeby jakoś przetrwało kolejny dzień inie w głowie mi były torty, kartki, czy prezenty.



Dopiero przy pierwszym przeczytanym smsiez życzeniami, łzy zakręciły mi się w oczach- zapomniałam o własnych urodzinach, oślica jedna, a przecież pisałam datę na tablicy!!!




Ot,dzień jak co dzień.Kolejny. Jeden z wielu. Ale jednocześnie nadzwyczajny: bo to moje urodziny.Jednak ma to w sobie swoistą magię.I co z tego ,że jesienią, że pogoda taka sobie, że samopoczucie nie najlepsze?








 To moje święto i już, chociaż dzielone z pocztą, bo dziś obchodzimy Światowy Dzień Poczty ;-)


Jakaś urodzinowa refleksja? Hmmm, Życie jest piękne. Warto żyć. Cieszę się,że się urodziłam


Dziękuję za ten niepowtarzalny dzień.
Los podarował mi w prezencie popołudniową formację duchową, która sprawiła mi dużą przyjemność i dodała energii, bo po jej zakończeniu poszłam jeszcze do pustej praktycznie szkoły, by popracować na komputerze i w spokoju przygotować narzędzia pracy- w oczach uczniów raczej narzędzia tortur na kolejne dni.
Teraz lenię się po swojemu i rozkoszuję spokojnym wieczorem.



I w moim ukochanym języku;-)))



A NA KONIEC DZIĘKUJĘ GOOGLE...